Ignorancja i „genetycznie uwarunkowane” lenistwo…

Genetyka – nasza najlepsza wymówka

O genetyce w kontekście dziedziczenia mówi się sporo. Naukowo najszerzej dowiedzione jest dziedziczenie skłonności do pewnych chorób i dolegliwości. Powszechne i naturalne jest przypisywanie podobieństw wyglądu, zdolności i zachowań dzieci dziedziczeniu ich po rodzicach czy dziadkach. Często jednak potocznie rozumiane dziedziczenie genetyczne traktujemy jako wymówkę w konfrontacji z faktami i sytuacjami, które są dla nas niewygodne, a z którymi długo nie potrafimy sobie poradzić np.: no fakt jestem otyła, ale przecież moja mama jest też otyła, bądź moja mama w wieku czterdziestu lat nie miała zmarszczek, więc ja też nie będę ich miała. Niestety, zestaw startowy, z którym przychodzimy na świat – nasz kod DNA – nie dotyczy wszystkiego, z czym nie jesteśmy sobie w stanie poradzić w dorosłym życiu.

Wierząc, że nasz stan zdrowia jest „dziedziczny” przestajemy o siebie dbać. Przerzucamy na innych odpowiedzialność za nasze problemy – zasłaniając się otyłością rodziców tłumaczymy sobie, że to dziedziczne i folgujemy swoim ewidentnie niezdrowym nawykom żywieniowym, bolą nas kości czy mamy alergię … bo to dziedziczne itd. Dziedziczenie związane z otyłością, chorobami o podłożu somatycznym, czy różnego typu bólami, to najczęściej nie kwestia genetyki, ale po prostu powielania (a więc swoistego (sic!) dziedziczenia) negatywnych nawyków żywieniowych rodziców. Kodu genetycznego się nie wybiera – dostajemy go, ze wszystkimi tego konsekwencjami, od rodziców, ale na „dziedziczone” zachowania mamy wpływ. Ponieważ jednak prawie wszyscy jesteśmy z natury leniwi, łatwiej powielać złe nawyki, tłumacząc własną wagę czy dolegliwości skłonnościami dziedzicznymi niż próbować cokolwiek z tym zrobić.
Większość tego, co potocznie określane jest „uwarunkowaniem genetycznym” to niestety „odziedziczone” i powielane nawyki. Oczywiście są pewne choroby genetycznie dziedziczone, ale ignorancja w tych sprawach nie może być wymówką dla biernego przyglądania się, jak przez lata kopiowane złe nawyki rodziców upodabniają nas do nich pod względem chorób i dolegliwości nie mających podłoża genetycznego, jak je przez te powielane niezdrowe zachowania po nich „dziedziczymy”. Zamiast biernie poddawać się temu „dziedziczeniu” możemy w sposób aktywny oddziaływać na ten nasz „kod genetyczny” na przykład przez odpowiednie odżywianie komórek naszego organizmu.
O żywności modyfikowanej genetycznie jest głośno i narosło wokół niej wiele nieporozumień i kontrowersji. W świetle tego umyka naszej uwadze fakt, że sami w trakcie naszego życia modyfikujemy swoje komórki wchłaniając różnego rodzaju związki chemiczne, np. w postaci pożywienia, czy eksponując się na różnego rodzaju promieniowanie. Jeśli się już o tym mówi to głównie o substancjach szkodliwych, które powodują niekorzystne mutacje, takich jak toksyczne związki chemiczne (np. substancje smoliste w wędzonych czy grillowanych produktach, tłuszcze trans) czy na przykład w kontekście nadmiernego eksponowanie się na promienie słoneczne, w tym rakotwórcze promieniowanie UV.
Jednocześnie jednak, to w naszych rękach jest taki kontakt z promieniowanie słonecznym, czy dostarczanie organizmowi takich substancji w spożywanych pokarmach, których wpływ na stan naszego organizmu i jego komórek jest pozytywny zwiększając naszą odporność, czy zmniejszając prawdopodobieństwo chorób nowotworowych (np. antyutleniacze). W tym sensie, poprzez ich odpowiednie odżywianie, my sami możemy pozytywnie modyfikować „genetycznie” nasze komórki.

Nic nie berze się z powietrza – nasze dolegliwości też

Osłabienie nerwów, zły stan skóry czy bóle w kościach – nie, to nie wina naszych przodków i genów po nich odziedziczonych, to my sami codziennym odżywianiem wpływamy na nasze samopoczucie i funkcjonowanie całego organizmu.
Jedząc ostre przyprawy szybciej pomyślimy o pobudzeniu trawienia, niż o wpływie na naszą skórę. Zawsze przecież się mówiło, że przyprawy nie tylko dodają naszym potrawom smaku, ale są po prostu zdrowe. Rzadko jednak będziemy wiązać wygląd skóry z odżywianiem. Choć to ona najszybciej daje nam sygnał, że dostarczamy czegoś niewłaściwego, bądź w niewłaściwych proporcjach.
Rozleniwienie… to nie genetyka albo kwestia odziedziczonego charakteru, to po prostu może być związane z niewłaściwym odżywianiem. I to nie tylko z dostarczaniem w nadmiarze niezdrowych tłuszczów do organizmu, które odkładają się w naszych układzie krwionośnym w postaci płytek miażdżycowych, ale również może być związane z niewłaściwymi proporcjami czy niewłaściwymi porami dnia, w których spożywamy skądinąd zdrowe węglowodany, białka czy błonnik.

 

Nasz organizm do nas mówi czyli „Mówi organizm do …obrazu”

Nasz organizm daje nam dużo sygnałów o swoim stanie i o jego przyczynach. Często nie mamy jednak wystarczającej wiedzy o tym, jak te sygnały odczytywać, albo rozumiemy je opacznie.
Gdy organizm jest niedożywiony, na paznokciach tworzą się przebarwienia, bruzdy, białe czy ciemne plamki, skórki przy paznokciach są brzydkie, robią się zadry… Niestety wielu tych objawów na paznokciach najczęściej nie widzimy, bo przykrywamy je tipsami albo warstwą lakieru, a nawet gdybyśmy je dostrzegali, nie jestem pewna czy kojarzylibyśmy je z niedożywieniem. Objawów jest jednak więcej: pęka nam skóra, robią się zajady, siniaki, wylewy podskórne, pękające naczynka, na ustach pojawia się opryszczka, tworzą się przebarwienia… Wówczas wolimy tłumaczyć to tym, co wygodne, że moja mama też miała wypieki na twarzy, a ja mam tendencję do pękających naczynek. Podobnie jest w przypadku żylaków, tak znienawidzonych przez kobiety, to bardzo często skutek złego odżywiania i braku ruchu, a nie tego, że w mojej rodzinie wszyscy to mają. Skóra bez blasku, szkliste oczy, problemy z wypadaniem włosów, to lekceważone przez nas objawy złego odż
ywiania, które tłumaczymy stresem i ciężką praca i naszą rodziną – że dziedziczne…

 

Czego nie widać, tego nie ma?

Jesteśmy niecierpliwi, dlatego we wszystkim oczekujemy szybkich efektów i dlatego bardzo często nie dostrzegamy zależności, w których skutki naszych działań ujawniają się w dłuższej perspektywie. Z tego względu nie doceniamy i bagatelizujemy wpływ naszych nawyków żywieniowych i ruchowych na nasze zdrowie. Jeśli ulegamy zatruciu czy alergii, potrafimy to połączyć ze złym odżywianiem, kiedy jednak po roku czy dłużej „budzimy” się z ekstra dziesięcioma kilogramami, nie mamy pojęcia skąd się wzięły. Podobnie z bólem kręgosłupa, jeśli się nagle pojawi, skojarzymy to z podnoszeniem ciężkiej walizki, ale gdy ból kręgosłupa, czy stawów, będzie stopniowo i uporczywie się nasilał, nie będziemy wiedzieli dlaczego, „skoro do tej pory wszystko było w porządku”.

 

Sytuacja bez wyjścia?

Z tego swoistego letargu i bagatelizowania sygnałów dostarczanych przez nasz organizm budzą nas najczęściej dopiero poważne dolegliwości, bardzo złe wyniki badań, zawał… Często dopiero leżąc w szpitalnym łóżku, kompletnie uzależnieni od nie skłonnego do wyjaśnień personelu medycznego, zaczynamy sami analizować, te jedzone latami posiłki na kolanie, palone papierosy i lata siedzenia przy biurku czy zjedzoną na obiad zieloną sałatę (bardzo zdrową, lecz nie zawsze).
A więc nie jest beznadziejnie! W ekstremalnych sytuacjach potrafimy to robić – okazuje się, że mamy wiedzę, wiemy jak ją zdobywać, w tłumaczeniu nie idziemy na łatwiznę!
Co więc robić by nie doświadczać takich ekstremalnych sytuacji? To proste – przyglądajmy się swojemu organizmowi, on naprawdę dostarcza masę informacji o naszym stanie zdrowia, nie bagatelizujmy objawów, nie szukajmy łatwych tłumaczeń, nie zwalajmy na innych i nie zwalniajmy się łatwo z odpowiedzialności za nasze zdrowie.
Co więc robić by nie doświadczać takich ekstremalnych sytuacji? Najprostszą rzeczą jest właściwie się odżywiać. Na pewno warto nie popełniać sześciu niżej wymienionych podstawowych błędów. Pamiętając jednak o tym, że każdy organizm jest jedyny w swoim rodzaju, warto również po bardziej szczegółowe wskazówki udać się na konsultację do specjalisty.
BŁĄD 1: Dostarczasz pożywienia, którego nie jesteś w stanie strawić
Tak się dzieje, gdy np. nie pogryziemy dokładnie pożywienia bądź dostarczymy pożywienie o większej ilości kalorii energetycznej, niż potrzebuje nasz organizm (jeżeli mamy pracę, w której mało się ruszamy, nie spożywajmy pożywienia, które będzie zalegało w naszym organizmie).
BŁĄD 2: Ulegasz modzie żywieniowej
Nasz organizm jest bardzo prosty w konstrukcji i to my, poprzez eliminację czy stosowanie różnych metod żywieniowych, wprowadzamy w naszym organizmie nieład. Ulegając modom na daną dietę robisz sobie więcej szkody, niż pożytku. Nie uzależniaj też organizmu od tego samego pokarmu czyli np. jeżeli rano mamy swoje ulubione śniadanie przed wyjściem do pracy, to w weekendy nasze śniadanie powinno być inne (to samo dotyczy odżywiania kiedy jesteśmy na urlopie). Nie rób sobie diet owocowych ani warzywnych – zarówno owoce jak i warzywa czy coraz częściej produkty mleczne (dotyczy to głównie kobiet, u których stwierdzono ubytki w kośćcu czyli osteoporozę) powinny być w pełni przyswajane. To oznacza: umiarkowaną ilość dostosowaną do naszej wydolności. Dlatego raczej przygotowujmy nasze pożywienie w ilości mniejszej, niż dotychczas i wydłużmy czas konsumpcji naszego posiłku, dokładnie przeżuwając pokarm.
BŁĄD 3: Zajadasz stres
Nie zajadajmy stresu po całym dniu słodyczami, tylko dobierajmy odpowiedni sposób rozładowania w zależności od naszej osobowości. Kumulacja stresu w zdecydowany sposób wpływa na złe i zaburzone przyswajanie tego, co do organizmu dostarczamy – zatem jeżeli nawet wydaje Ci się, że zdrowo się odżywiasz, a Twój organizm jest zestresowany – przyswajasz mniej wartości odżywczych. Nasze trawienie powinno odbywać się w spokoju i komforcie, a nie pośpiechu i stresie.
BŁĄD 4: Odmawiasz sobie kulinarnych przyjemności
Nie odmawiajmy sobie kulinarnych przyjemności, bo jeżeli nasza psychika nie będzie kompatybilna z naszymi przyjemnościami, to nasz organizm nie będzie odpowiednio przyswajał substancji odżywczych (czyli będziemy wydalali nie strawione i nie przyswojone resztki pożywienia).
BŁĄD 5: Nie pobudzasz organizmu
Starajmy się pobudzać nasz organizm poprzez właściwie dobraną aktywność fizyczną, żeby energia do niego dostarczona pomagała w przyswajaniu witamin i substancji odżywczych, a nie zamieniała się zalegające toksyny.
BŁĄD 6: Jesz na siłę
Nie jedzmy na siłę tylko dlatego, że przyszedł czas na jedzenie. Jedni powinni jeść 5 razy dziennie, inni 3 razy, a jeszcze inni 6 – nie ma jednej uniwersalnej ilości dla każdego, bo organizm każdego z nas jest inny i inaczej jest odżywiany. Nie uzależniaj się od danej godziny posiłku – co jest często radzone przez dietetyków. Twój organizm powinien być dostosowany do sytuacji, gdy jadasz śniadania w np. danym przedziale czasowym, a nie punktualnie o godzinie X. W odżywianiu wszelkie uzależnienia są obciążeniem dla organizmu.

 


 

Autorka:
Lidia Szeworska, psychodietetyk psycholog zdrowia, specjalista od dietetyki, udzielająca konsultacji w zakresie odżywiania w Metamorphosis Holistyczna Oaza Estetyki i Zdrowia, w Warszawie, przy Alei KEN 83, lok.U14. Holistycznaoaza.pl facebook.com/holistycznaoaza

Author: Redaktor Serwisu

Share This Post On
Przeczytaj poprzedni wpis:
Kołdra, która nie alergizuje

O tym jak ważne jest zdrowia niemowląt wie każdy świeżo upieczony rodzic. Już od pierwszych dni życia dziecka możemy zaoferować...

Zamknij